środa, 8 lipca 2009

Czas pokaże...

Często zastanawiam się do czego jestem zdolna, co mogę zrobić w jakiejś krytycznej chwili... Czy taka kiedyś nastąpi? czasami mam ochotę stanąć na środku ulicy i wrzeszczeć ze wszystkich sił i wtedy biorę głęboki oddech i myślę: nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej. Nauczyłam się myśleć bardzo pozytywnie- nie wiem skąd mi się to wzięło?! po prostu nagle zakochałam się w życiu, zauważyłam te wszystkie cudowne otaczające mnie szczegóły, które kiedyś nie miały żadnego znaczenia, otaczających mnie ludzi od których uczę się i pobieram energię do życia. Nie tłamszę w sobie uczuć, bo nauczyłam się mówić wszystko to, co w danej chwili mam ochotę powiedzieć. Jestem tak bardzo sobą jak nigdy dotąd. Czy to tylko chwilowe zauroczenie światem? Zachłyśnięcie się nowym swoim życiem? Czuję się wolna i to jest tak cudowne uczucie... Ale jak długo będzie taki stan trwć? Może nadejdzie dzień w którym dojdę do wniosku, że wolność to pustka, samotność i nicość? Czy kiedyś moje życie znowu będzie "normalne"? Takie domowe - z mężem i dziećmi... Dzisiaj wiem jedno - nie chce normalności bo normalność jest szara...

11 komentarzy:

  1. mysle ze jestes teraz w stanie euforii w zwiazku z zauroczeniem lub zakochaniem, i czesc twoich zmyslow wyostrza sie kosztem innych
    stajesz sie troche jak drapieznik :)

    patrzac na Twoj stan, czwartkowe spotkani nic nie zmieni, dalej bedziesz tam gdzie obecnie,
    chyba ze oboje bedziecie do tego dazyc, w przeciwnym przypadku "przykleicie" sie do siebie i jak zachaczycie ten temat to bedzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie chodzi o to że ten mój stan utrzymuje się od dłuższego czasu, a Jego znam dopiero około półtora miesiąca... oczywiście jest przyczyną tego, że radość jest większa niż była i życie jest jeszcze bardziej fascynujące, ale nie sprowadzam swojego życia do Jego osoby...bo po co? czy to mi coś da? chyba tylko przyniesie cierpienie, a to jest ostatnia rzecz o jakiej marze... my zawsze dużo rozmawiamy i nasze rozmowy są naprawde szczere więc mam nadzieje że chociaż troszkę uda mi się wybadac sytuacje... chociaż może być ciężko...kurde jak ja mam to zrobic żeby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi???
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  3. to chyba zalezy w duzej mierze od ciebie

    co chcesz? do czego dazysz

    czy chcesz zyc w szarosci dnia codziennego, gdzie w cieniu dzieciecych pieluch bedziesz ocierac pot z czola usmiechajac sie na mysl o zakochanym w tobie "robaczku"

    czy chcesz byc harda i dumnie isc przez zycie, przyjmujac dzielnie zyciowe razy

    OdpowiedzUsuń
  4. heh wiesz... ja często używam tego stwierdzenia: szarość dnia codziennego, smieje się z tego teraz bo mowie: no w koncu sie cos dzieje a nie tak jak kiedys szarosc... napewno bede robic wszystko zeby tej szarosci nigdy w moim życiu nie było. nie chce tego!
    a jeżeli chodzi o Niego to w zasadzie sama nie wiem czego moge od niego oczekiwac, do jakiego momentu nie bedzie to przekroczenie granicy i gdzie ta granica jest. nie wiem ...nie byłam w takiej sytuacji nigdy wiec ciezko ocenic czego moge sie spodziewac i na czym to wszystko ma polegac. dlatego ciagle o tym mysle bo nie wiem co dalej...

    OdpowiedzUsuń
  5. granica...hmmm niezle, wykorzystam, jak pozowlisz

    nigdy nie wiesz co dalej, ja tez nie wiem, bo cooo, mam 2 zone, dzieci, zycie odbudowane, co z tego, jak tera co sie dzieje nie tak, jeszcze nie wiem, ale zaczynam obsrwowowac symptomy
    uciekam w internet,
    ale teraz mi zalezy, wiec szukam co to
    sex - ktory jest dla mnie bardzo wazny?
    nadmiar obowiazkow i przepracowanie?
    a moze strach przed niewiadomym?

    narazie nie wiem

    OdpowiedzUsuń
  6. kurwa, palic mi sie chce

    sorry, jak co to skasuj mojego posta

    OdpowiedzUsuń
  7. heh :) mi też się chce palić...i właśnie sobie zapale:)
    spoko:) nie ma sprawy- spontaniczne reakcje zawsze mile widziane:)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  8. wiesz ja myślę, że kiedy czyjemy że nie wiemy o co chodzi ale że o coś chodzi to znaczy że o cos chodzi ...ale napisałam... :-)
    gdyby wszystko było dobrze nie szukał byś i nie próbował odpowiedzieć na pytanie co jest nie tak. szukamy szczęścia ale nie potrafimy docenić tego co mamy ...często dopóki tego nie stracimy, dlatego ja teraz ciesze się każdym dniem, wszystkim.śmieje się nawet z tego kiedy po raz kolejny stoję w korku i spóźniam się do pracy. to że się smucę i denerwuje nic nie zmieni więc dlaczego mamy spędzić życie wiecznie się zamartwiając? trzeba szukać pozytywnych stron życia i z nich czerpać to co najlepsze! takie małe radości... trzeba tego szukać każdego dnia i to co jest do dupy zmienić na pozytyw. naprawdę jeżeli się uwierzy w to że jest dobrze to będzie dobrze! zapal i uśmiechnij się, po prostu olej wszystko i zrób coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie namawiaj mnie do palenia bo wlasnie rzucilem
    i pewnie dlatego mi sie tak chce

    OdpowiedzUsuń
  10. no wlasnie nie moge olac, bo to dotyczy rowniez mnie
    ZLA a skad jestes?

    OdpowiedzUsuń
  11. tomaszów mazowiecki:) a Ty?
    wiesz ja też miałam ostatnio rzucić, ale uwielbiam palić i to jest najgorsze :/ kawka , fajeczka....coż- narazie bez tego ani rusz...
    ja właśnie ostatnio zauważam tylko te dobre rzeczy o złych po prostu nie myślę. mam to w dupie i już :) wiem, masakra ale tak jest :)

    OdpowiedzUsuń